O autorze
Matka-Polka nie do końca feministka. Pod stałą opieką ma dwa rozbrykane Stfory płci męskiej (siedmio- i dziewięciolatka), rozrabiające potwornie, kocice sztuk dwie (neurotyczną staruszkę i zwariowaną szyklretkę z ADHD) oraz od niedawna budzącego (nie)zdrowe emocje patyczaka.
Zakręcona na punkcie fitnesu kobieta pracująca, nałogowo pochłaniająca hurtowe wręcz ilości książek. Autorka bloga: brzuchalska.blogspot.com

Pisze od zawsze, od lat prowadzi bloga, na użytek dzieci własnych opowiadania tematyczne (kiedy autorzy książek nie nadążają z publikacją). O życiu pisze ironicznie, o dzieciach nostalgicznie, z dużą dawką humoru.

Żeby przypadkiem nie było za tłuste…

Fot. Flickr / [url=http://bit.ly/1IM078W]nvainio[/url][url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY[/url]
Fot. Flickr / nvainioCC BY
„10 sposobów, które pozwolą ci zrzucić zbędne kilogramy”, „Dlaczego nie mogę schudnąć?”, „Schudnij z nami 5 kilogramów w miesiąc” – w gazetach, na portalach internetowych, na bilbordach, na ulotkach w skrzynkach pocztowych, dosłownie wszędzie bombardowane jesteśmy takimi hasłami.

Zupełnie tak, jakby odpowiednio niska waga miała nam dać nie wiadomo jaki ogrom samozadowolenia, powodzenia i radości. Na szczęście ten trend powoli zaczyna odchodzić do lamusa. W zamian zaś coraz częściej pojawiają się spoty promujące aktywność, właściwe odżywianie i zdrowy tryb życia. W końcu nie na darmo mówi się, że chude kobiety dobrze wyglądają w ubraniach, a wysportowane – nago :)

Wystarczy jedno słowo
Kiedy miałam dziesięć lat, usłyszałam zdanie, które właściwie na całe życie wryło mi się w pamięć i zdeterminowało wiele późniejszych wyborów. Osoba bliska, z pozoru życzliwa, patrząc na mnie z niesmakiem powiedziała: jesteś taka tłuściutka, chyba powinnaś się już zacząć odchudzać, bo co z ciebie wyrośnie? Nie byłam gruba, nie. Byłam normalnym, dobrze wyglądającym dzieckiem. Ani za grubym. Ani za chudym.

Jednak ta opinia i idące za nią potakiwania osób z towarzystwa sprawiły, że zaczęłam postrzegać siebie jako tłustego wieloryba. I nawet zejście do wagi grubo poniżej normy tego postrzegania nie zmieniło. Musiało minąć dobrze ponad 15 lat zanim udało mi się uśpić demony. Uśpić, nie pokonać. Bo z demonem wagi jak z alkoholizmem – zostaje z człowiekiem na całe życie.


Muszę przyznać, że i tak miałam sporo szczęścia. Udało mi się nie wykończyć samej siebie tak zupełnie na amen. W zasadzie poza sporą anemią, utratą włosów i kilkoma podobnymi konsekwencjami nie zdążyłam sobie zrobić większej krzywdy. Poza tą w głowie.

Takiego szczęścia nie miała moja koleżanka ze studiów, Monika. Początkowo odchudzałyśmy się razem. Ona dopingowała mnie, ja wspierałam ją. Z czasem zaczęłyśmy rywalizować – która więcej schudnie. Ewentualnie, która mniej zje lub dłużej wytrzyma bez jedzenia. Dzienna norma wchłanianych kcal nie przekraczała 500, a i zdarzało się przetrwać dzień na samym jogurcie czy gumach do żucia. Kiedy Monika praktycznie przestała przyjmować jakiekolwiek pokarmy poza płynami i nie była już w stanie wstać z łóżka, trafiła do kliniki psychiatrycznej na przymusowe leczenie. Spędziła tam wiele miesięcy, a jednak jestem pewna, że nie udało się jej wyleczyć do końca.

Dlaczego młode dziewczyny to sobie robią?
Wchodzę do przymierzalni w jednym z sieciowych sklepów. Młoda dziewczyna, może mieć najwyżej dwadzieścia parę lat, przymierza spodnie. Zasłonka przebieralni jest odsłonięta. Ogląda się w lustrze z niesmakiem, dotyka bioder, ud. Widzę jej pełen obrzydzenia wzrok. W końcu odwraca się do stojącego przed kabiną chłopaka i mówi: jestem za gruba, spójrz na te tłuste uda, te ohydne łydki. Chłopak obojętnie wzrusza ramionami, bo i co ma jej powiedzieć. Mogę się założyć, że te rozmowy toczyli setki razy. Kobiety nie przekona nic. Nawet to, że nosi rozmiar ubrań najwyżej 34. Na pewno nie więcej.

Kasia – zdrowo wyglądająca nastolatka, siostra mojej przyjaciółki z dzieciństwa - miała trochę ciałka tu i ówdzie. Miała też niepohamowany pęd do jedzenia. Jadła kompulsywnie, nie patrząc na to ile i czego w siebie wpycha. Urządzała wielogodzinne uczty, trwające czasem długo w noc, w tajemnicy przed innymi. A potem prowokowała wymioty. W dzień nie przyjmowała niemal żadnych pokarmów, będąc wiecznie na diecie. Na szczęście miała siostrę. A siostra miała mnie. Ja zaś radar na takie osoby – w 9 przypadkach na 10 potrafiłam wyczuć osobę z zaburzeniami żywienia.

Kasia miała nas. Bardzo często jednak nastolatki nie mają nikogo, kto po pierwsze zauważyłby problem, po drugie nie wyparł go i po trzecie potrafił pomóc. Powiedzenie osobie przekonanej, że przypomina hipopotama: wymyślasz, są grubsi od ciebie, przecież wyglądasz bardzo ładnie, nie rozwiązuje sprawy. Tak samo jak wyśmianie problemu, czy jego rozdrapywanie. Nie pomaga też przekonywanie, że nie ma racji.

Ktoś zapyta: jak w takim razie pomóc? Przede wszystkim być – być wsparciem, powiernikiem, ale też nie rozczulać się za bardzo. Tak naprawdę dopóki nie dotknie się dna, człowiek nie jest w stanie się od niego odbić

Bywa że nie da się nic już zrobić
Czasem odnoszę wrażenie, że niektóre kobiety są na diecie permanentnej. Wiecznie niezadowolone ze swojego wyglądu, szukają przeróżnych sposobów na to, by się odchudzić. Z różnym skutkiem. Dążenie do „figury doskonałej”, a raczej tej doskonale kreowanej w mediach może jednak przybrać formę bardzo drastyczną.

Weronika miała trzydzieści lat, dwójkę małych dzieci, kochającego męża, dom na wsi, dobrą pracę. Na pozór niczego jej nie brakowało. Miała wsparcie w rodzinie, miała przyjaciół, miała dla kogo żyć. Zagłodziła się na śmierć. Nie zawalczyła o siebie. Nie dała rady.

Wszystkie te dziewczyny przewinęły się przez moje życie. Spotykałam je w różnych momentach, na różnych etapach ich choroby – bo anoreksja jest chorobą. Wredną, podstępną, determinującą wszystkie działania chorego.

Ciężko jest pokochać samą siebie, swoje ciało - zwłaszcza jeśli ma się słabą psychikę i kiepskie poczucie własnej wartości. Zwłaszcza jeśli ciało odbiega od jedynego słusznego rozmiaru, a mediami rządzą programy typu Tapmadl, w których młodzi ludzie sprowadzani są do kawałka mięsa, które trzeba obmacać przez „zakupem”.

I żeby przypadkiem nie było za tłuste…

*imiona zostały zmienione
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...